Lublin - Europejska Stolica Kultury 2016
#21
Napisano 03 wrzesień 2007 - 13:47
Widzę, że ma sporo na koncie jako artysta.
Jednak tworząc ten plakat minął się z celem, a ten kto zlecił stworzenie owej wizytówki się pomylił.
To że wielki znawca, o znanym nazwisku stworzył to co widać, wcale nie neguje, żeby było kiczem. Sens i "tekst" jaki niesie trafi do niewielkiej grupy osób.
Podsumowując: niewypał.
Co widać na załączonym obrazku i co było do udowodnienia.
d@,@b Łamać tabu jest zabawniej...
http://www.tvn24.pl/
#22
Napisano 03 wrzesień 2007 - 13:48
#23
Napisano 03 wrzesień 2007 - 13:50
[ Dodano: 2007-09-03, 14:53 ]
Toruń ma coś takiego:
też nie rewelacja, ale może się nie znam

A Łódź ma to:


niedasię™
#24
Napisano 03 wrzesień 2007 - 13:54
strona Torunia:
http://www.torun2016.eu/
strona Łodzi:
http://www.lodz2016.pl/
logo promujące Gdańsk
http://tomasz.topa.pl/europejska-stolica-k...ace-gdansk.html
A Lublina powinien się zacząć pozycjonować na hasło Europejska Stolica Kultury - jest dopiero 35 w Google.
#25
Napisano 03 wrzesień 2007 - 13:55
d@,@b Łamać tabu jest zabawniej...
http://www.tvn24.pl/
#27
Napisano 03 wrzesień 2007 - 13:58
d@,@b Łamać tabu jest zabawniej...
http://www.tvn24.pl/
#28
Napisano 03 wrzesień 2007 - 14:01
ale jednak coś w sobie ma:
po 1. nawiązanie do toruńskiego piernika - każdy widzi
po 2. nawiązanie do herbu miasta - trzy miejskie baszty z uchyloną bramą pośrodku - 3 kółka i brama w środku jak wół
a u nas co??
podenaturowa impresja nt koziołka? naciągane podobieństwo...
poza tym zdecydowanie czytelniejsze i bardziej estetyczne
jakbym miała głosować to zdecydowanie Toruń :evil:
#29
Napisano 03 wrzesień 2007 - 14:01
#30
Napisano 03 wrzesień 2007 - 14:32
Acz jak ktoś powiedział, nie logo decyduje :->
#32
Napisano 03 wrzesień 2007 - 16:20
#33
Napisano 06 wrzesień 2007 - 15:32

Warszawa ma niewielkie szanse na zdobycie tytułu Europejskiej Stolicy Kultury. Stołeczne elity mają inną wizję kultury niż ta, która patronuje projektowi europejskich stolic
Przykład takich miast jak irlandzkie Cork czy rumuńskie Sibiu pokazuje, że nie trzeba wcale posiadać bogatej infrastruktury kulturalnej, aby zdobyć tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Nie jest również przeszkodą brak wielkich imprez. Największe austriackie festiwale muzyczne i teatralne odbywają się w Wiedniu i Salzburgu, ale Europejską Stolicą Kultury w 2003 roku został niewielki Graz. Znany bardziej z Alp i narciarstwa niż ze sztuki.
Główną przeszkodą w przypadku Warszawy mogą okazać się kryteria, zawarte w decyzji Parlamentu Europejskiego nr 1622 z ubiegłego roku, która reguluje procedurę wyboru kandydatów. Mowa jest tam o dwóch wymiarach programu: europejskim oraz społecznym. Wymiar europejski oznacza "wzmocnienie współpracy w każdym sektorze kultury między operatorami w dziedzinie kultury, artystami i miastami z danego państwa członkowskiego i innych państw członkowskich", natomiast wymiar społeczny to m.in. "wspieranie udziału mieszkańców danego miasta i jego okolic oraz zwiększenie zainteresowania miastem z ich strony oraz ze strony obywateli mieszkających za granicą".
Za tymi ogólnikowymi sformułowaniami stoi bardzo konkretna wizja kultury, która po pierwsze jest przestrzenią międzynarodowego dialogu i wymiany, po drugie pomaga włączyć grupy wykluczone z udziału w życiu kulturalnym ze względu na wykształcenie, status ekonomiczny czy miejsce zamieszkania. Tymczasem kultura w Warszawie pełni od lat dokładnie odwrotną funkcję - jest w dużej mierze zamknięta na współpracę międzynarodową oraz przyczynia się do wykluczenia środowisk mniej zamożnych.
Spójrzmy na teatr. Ile stołecznych scen prowadzi stałą, konsekwentną współpracę z operatorami kulturalnymi, artystami i miastami z Europy - rozumianą jako tworzenie wspólnych projektów, a nie tylko gościnne występy? Jedynie TR Warszawa: ich największe przedstawienia współfinansują europejskie festiwale. Ile spektakli wyreżyserowali w Warszawie w ostatnich latach wybitni twórcy europejscy? Przypominam sobie dwa: "Ragazzo dell Europa" Rene Pollescha w TR i "Świętoszka" w Narodowym w reżyserii Jacquesa Lasalle'a.
Tymczasem w Europie zapraszanie do współpracy reżyserów, scenografów, kompozytorów, aktorów z zagranicy jest zjawiskiem powszechnym. Dlatego holenderski reżyser Johan Simons prowadzi teatr w belgijskim Gent, Łotysz Alvis Hermanis realizuje autorski spektakl w Zurychu, Szwajcar Christoph Marthaler reżyseruje w Berlinie i Amsterdamie, a Polak Grzegorz Jarzyna wystawia w wiedeńskim Burgu. Podobną praktykę rozpoczął parę lat temu krakowski Stary Teatr, zapraszając do współpracy m.in. niemieckiego reżysera Armina Petrasa i czeskiego dramatopisarza Petra Zelenkę. Warszawa jest na taki import impregnowana. Trudno się zresztą dziwić, bo z jakimi zespołami mieliby pracować europejscy twórcy? Z bulwarowym Ateneum? Z rozpadającym się Powszechnym? Ze Współczesnym tkwiącym w estetyce lat 60.?
W kategorii społecznej warszawska kultura wypada także słabo. Bez względu na to, czy w stolicy rządzą konserwatyści, czy liberałowie, polityka kulturalna jest podobna - najwięcej pieniędzy miasto wydaje na położone w Śródmieściu stałe instytucje. Mniej środków przeznacza na projekty skierowane do mieszkańców odleglejszych, zaniedbanych dzielnic, zwłaszcza na prawej stronie Wisły. Symboliczna pod tym względem była decyzja o wycofaniu się miasta z kupna praskiej fabryki Koneser. Pod znakiem zapytania stanęło powstanie tam centrum artystycznego. Postindustrialny teren kupił deweloper.
Kultura nie jest w Warszawie instrumentem wyrównywania dysproporcji społecznych. Nie służy rewitalizacji zdegradowanych dzielnic, jak to się dzieje w innych miastach kandydatach: Łodzi czy w Gdańsku, gdzie w postindustrialnych przestrzeniach powstają centra artystyczne. Kultura w stolicy jest przede wszystkim finansowaną z publicznych środków rozrywką dla zamożniejszych mieszkańców, których stać na wieczorne wyjście do teatru czy na koncert. Dla biedniejszych pozostają darmowe festyny. Nie widzę powodu, dla którego Komisja Europejska miałaby nagradzać za to Warszawę.
Trzecim powodem, który osłabia kandydaturę Warszawy, jest zachowawcza struktura życia kulturalnego oparta na wielkich, kosztownych i źle zarządzanych instytucjach. Ich utrzymanie kosztuje rocznie budżet miejski 260 mln (w tym teatry miejskie - 85 mln zł). Tymczasem organizacje pozarządowe, stowarzyszenia, fundacje i grupy niezależne dostają z publicznej kasy zaledwie 20 mln, choć to właśnie one decydują dzisiaj o artystycznym obliczu miasta. Bęc Zmiana, Raster, Laboratorium Dramatu, Montownia, Polonia, Wytwórnia potrafią za mniejsze pieniądze zrobić dla kultury miejskiej więcej, niż niejedna zasłużona instytucja z setkami etatów. I to właśnie na nich powinna być oparta oferta kulturalna Europejskiej Stolicy, bo skupiają doświadczonych menedżerów i organizatorów i umieją efektywnie wykorzystać publiczne dotacje. Niestety, przy tym poziomie finansowania nie jest pewne, czy wszystkie dotrwają do roku 2016.
Nie martwiłbym się więc o brak sal czy wybitnych artystów. Tych w Warszawie jest dosyć, aby obdzielić wiele innych miast. Problem tkwi głębiej, w poglądach na rolę kultury w życiu miasta, które wyznają dzisiejsze elity polityczne i artystyczne. Bez zmiany w tej dziedzinie nie ma co liczyć na sukces.
Jest o co walczyć. Miasto, które zdobędzie tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, może otrzymać dofinansowanie z Unii Europejskiej w wysokości od 200 tys. do miliona euro. O prestiżu i szansie na przyciągnięcie turystów nie wspominając.
Do wyścigu o to zaszczytne miano stanęliśmy w czerwcu tego roku, ale poza zgłoszeniem naszej kandydatury zrobiliśmy niewiele. A konkurencja nie śpi. W belkach startowych oprócz Warszawy są już inne polskie miasta: Toruń, Łódź, Gdańsk, Poznań, Wrocław i Lublin. Zasada jest taka, że od 2009 r. Europejskimi Stolicami Kultury będą w danym roku jednocześnie miasta z dwóch państw: starego i nowego członka Unii Europejskiej. W 2016 r. - z Polski i Hiszpanii.
"Prawybory" odbędą się w Polsce. To władze naszego państwa zdecydują, jaką kandydaturę przedstawimy w 2010 r. do zaakceptowania Unii Europejskiej.
Czy mamy szanse na wygraną? Na pewno, bo czasu na przygotowania jest jeszcze sporo. Jednak to, że Warszawa jest stolicą Polski z największą liczbą instytucji kulturalnych, nie znaczy wcale, że zwyciężymy. Zwłaszcza że nasi konkurenci już zabrali się do działania. - Kultura to nie sport, tu nie ma wyścigów - komentuje Marek Kraszewski, dyrektor biura kultury urzędu miasta. Ale jednak czymś rywali musimy pokonać.
Wydaje się, że w tej chwili najmocniejszym konkurentem Warszawy w walce o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 jest Łódź. Od początku tego roku prowadzi dynamiczną kampanię promocyjną. Powstała strona internetowa prezentująca atuty Łodzi, pojawiły się billboardy ze specjalnie zaprojektowanym na tę okoliczność logo, prezydent Kropiwnicki wygospodarował w budżecie miasta dodatkowe fundusze na promocję. W czerwcu odbyła się w Łodzi międzynarodowa konferencja z udziałem przedstawicieli miast, które już były Europejskimi Stolicami Kultury, a miejscy urzędnicy promowali swoją kandydaturę w Brukseli. Poparcie dla Łodzi wyrazili m.in. prezydent Krakowa - jedynego polskiego miasta, które jak dotąd zdobyło ten tytuł (w 2000 r.) oraz wybitny reżyser Andrzej Wajda.
Promocja to oczywiście nie wszystko. Trzeba mieć jeszcze co promować. Jak jest w przypadku Warszawy? Miejscy urzędnicy odpowiedzialni za przygotowanie naszej kandydatury wciąż są na etapie dyskusji, a nie konkretnych decyzji, na co kulturalna Warszawa powinna postawić. Na razie stawiamy na wszystko po trochu. Mamy znaczące festiwale np. Warszawską Jesień, festiwal filmowy Planete Doc Review, Warszawski Międzynarodowy Festiwal Filmowy. Wybitne osobowości, które właśnie tu chcą pracować i realizować swoje projekty. Prężne instytucje tj. Muzeum Powstania Warszawskiego, Teatr Rozmaitości, Fundację Galerii Foksal, Fundację Nowej Kultury "Bęc Zmiana". To tu w najbliższych latach powstaną największe polskie muzea: Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Muzeum Historii Żydów Polskich i Muzeum Historii Polski. To niewątpliwe atuty.
Ale mamy też poważne minusy. Brakuje nam np. nowoczesnej hali widowiskowej, która jest niezbędna do organizowania koncertów. Mamy marną bazę noclegową i komunikację miejską. Ale to, jak twierdzi Marek Kraszewski, zyskamy przy okazji przygotowań do Euro 2012. Kampania promocyjna Warszawy w Europie też jeszcze nie ruszyła. A nawet nie ruszyła w samej Warszawie. Lokal InfoQultura na pl. Konstytucji, który miał służyć tym celom, przez całe wakacje stał niewykorzystany. Dlatego, że jak zdradzili nam z rozbrajającą szczerością urzędnicy, jest problem z podłączeniem tam telefonów i internetu.
Ratusz zapewnia, że kampania Warszawy wystartuje w listopadzie i wtedy zaprezentujemy swoje atuty.
http://miasta.gazeta...60,4457838.html
Hans Nielsen - zawodnik Motoru w latach 1990-1993.
#34
Napisano 11 wrzesień 2007 - 12:43
Witam, i bardzo dziękuję za Pański list. Nasz główny w tej chwili projekt internetowy to www.lublin2016.pl i zależy nam na tym, żeby portal ten zyskiwał coraz więcej funkcji "społecznościowych", m.in. związanych z programową dyskusją o Europejskiej Stolicy Kultury. Jesteśmy w ostatniej fazie tworzenia w nim funkcjonalności właśnie temu służących. Proszę też nie zwracać uwagi na grafikę portalu, która ulegnie zmianie natychmiast, gdy zakończone zostaną prace nad SIW (systemem identyfikacji wizualnej) Lublina. Portal pomyślany jest jako baza danych gromadząca informacje o wszystkim, co się w szeroko pojętej lubelskiej kulturze dzieje. Jednocześnie gromadzą się informacje o osobach, instytucjach, miejscach związanych z wydarzeniami oraz teksty prasowe i inne tez z nimi powiązane. Zależy mi na tym, aby do tego portalu można było trafić z jak największej ilości miejsc, żeby "przypominał" on o swoim istnieniu i jednocześnie "zapraszał" do uczestnictwa w kulturze Lublina. Jeśli ma Pan pomysły na jego dodatkową internetową promocję - będę bardzo szczęśliwy. Ostatnim upgradem technicznym jest newsletter i forum. Jeśli chodzi o newsletter - bardzo chciałbym, aby jak najwięcej osób zalogowało się i zamówiło go. Jeśli ma Pan pomysł - znakomicie! Forum na razie "wisi" puste. Potrzebne jest uzupełnienie systemu o funkcję dyskusji nad tekstami programowymi. Pracujemy nad tym ostatnio. Jednak są już gotowe fora, w których można zabierać głos. Może nasza rozmowa o tym, jak promować lubelską kulturę w internecie mogłaby by stanowić jedno z forów - niech Pan da znać, czy chciałby Pan w tym pomóc, to dodam stosowne forum do systemu. Wówczas proszę tam zaprosić wszystkich zainteresowanych tematem. Reasumując - będę wdzięczny za każde działanie, które spowoduje większy ruch na tym portalu i większą liczbę jego zarejestrowanych, otrzymujących newsletter użytkowników.
#36
Napisano 11 wrzesień 2007 - 17:49
#38
Napisano 11 wrzesień 2007 - 21:32
EliS napisał:
Potem medale, marsz triumfalny i miejsce na Majdanku w alei dla zasłużonych:D A tak na poważnie, to warto by skorzystać z propozycji skoro została nam dana. Trzeba by sie zastanowić co my w większym lub mniejszym stopniu mozemy zrobić i to zrobić
#39
Napisano 12 wrzesień 2007 - 20:08
Gazeta Lublin napisał:
- Widzę, że Lublin będzie Europejską Stolicą Kultury w 2016 roku - odpowiadał Włodzimierz Wysocki, zastępca prezydenta miasta, na pytania dziennikarzy o przesłanie przygotowanego przez Jarosława Koziarę projektu reklamującego nasze starania o prestiżowy tytuł.
Od wczoraj na masztach na placu Litewskim wiszą flagi z dziełem Jarosława Koziary, reklamującym start Lublina w wyścigu o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku. Od początku września projekt Koziary wisiał na billboardach w różnych punktach miasta.
- Plac Litewski jest teraz brzydki, więc flagi go trochę ożywią. Poza tym twórczość Koziary podoba mi się. To niezwykły, oryginalny artysta - mówił prezydent, patrząc na flagi w żółto-czarne plamy. - Myślę, że przede wszystkim jego projekt zwraca uwagę. Dlatego przechodzień może się zastanowić nad przekazem. Sztuka ma to do siebie, że każdy ma prawo do swobodnej interpretacji - twierdził Wysocki.
Dariusz Jachimowicz, dyrektor wydziału kultury urzędu miasta, przekonywał, że akcja reklamująca start Lublina w walce o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury ma przede wszystkim pobudzić środowisko kulturalne i wszystkich mieszkańców miasta do dyskusji nad projektem. Zapowiedział, że władze i radni zamierzają zwiększyć wydatki na kulturę.
- Wydatki na kulturę wzrosną. Być może w przyszłorocznym budżecie będą już dwa razy wyższe niż dotychczas. Nie jestem z Lublina i przeżyłem szok na ostatniej sesji rady miasta, gdy prezydent referował działalność między sesjami. Lublin jest jedynym miastem w Polsce, gdzie władze przywiązują taką wagę do kultury. To znaczy, że jest dobry czas dla niej w Lublinie - uważa Jachimowicz.
O tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku rywalizują z nami Toruń, Łódź, Gdańsk, Poznań i Wrocław. Konkurencja jest więc bardzo silna, ale Jachimowicz nie traci optymizmu. - Możemy z nimi wygrać, bo wbrew pozorom mamy wiele zalet: dziedzictwo kulturowe i silne środowisko. Argumentem za naszą kandydaturą jest też to, że jesteśmy słabo wypromowani. Dlaczego Europejską Stolicą Kultury ma zostać miasto, które już skorzystało z Euro 2012? My będziemy na uboczu tego wydarzenia, dlatego musimy pokazać, że powinniśmy zaistnieć w Europie przy innej okazji - stwierdził dyrektor wydziału kultury.
A dla tych, którzy jeszcze go nie widzieli na żywo - tak wygląda na ulicy plakat promujący:

Pomoc













