Cytat
Kryminalne zagadki dawnego Lublina
AUTOR POWIEŚCI PROWADZI NAS PRZEZ ŚRÓDMIEŚCIE, KOŚMINEK I ŻMIGRÓD
Z a miesiąc w księgarniach w całym kraju pojawi się nowy kryminał pt. „Trup na święto narodowe”, autorstwa młodego lubelskiego pisarza Marcina Wrońskiego. W scenerii Lublina lat 30. miłośnicy gatunku otrzymają wszystko, co lubią: zagadkę, zawiły trop, intrygę i zaskakujący finał.
Z takiej formy promocji korzystały już Kraków i Wrocław. Drugie z wymienionych miast zasłynęło dzięki cyklowi o Breslau, w którym Marek Krajowski stworzył postać policjanta Eberharda Mocka.
– Popularność tej serii aż kusiła, żeby z niej skorzystać – mówi Joanna Randa z Biura Promocji Wrocławia. – Współfinansujemy billboardy promujące kolejne tomy cyklu i spotkania autorskie. Mamy mapki miasta z zaznaczonymi miejscami ważnymi dla ich fabuły. Istnieje też trasa turystyczna Eberharda Mocka. Oprowadzają po niej specjalni przewodnicy.
Dziejąca się w Krakowie powieść „Dwanaście” Marcina Świetlickiego to z kolei nieformalny przewodnik po miejscowych modnych knajpach.
Lublin już niebawem będzie mógł dołączyć do tego grona. W wydawnictwie Red Horse na druk czeka „Trup na święto narodowe”, kryminał, którego akcja toczy się w scenerii Lublina z 1930 r.
– By odtworzyć klimat międzywojennego Lublina, przekopałem się przez stare miejskie przewodniki oraz teksty niezapomnianego Marka Wyszkowskiego – tłumaczy Marcin Wroński. – Dużą pomocą były materiały zgromadzone przez Teatr NN. Ciekawych faktów z historii doprawdy u nas nie brakuje. Jeżeli powieść zdobędzie uznanie Czytelników i będę mógł przysłużyć się nią ukochanemu miastu, będzie mi po prostu miło.
Jako pierwsi mogliśmy przeczytać kryminał Wrońskiego. Ustaliliśmy też, że lubelskie Biuro Promocji Miasta nic o nowej książce nie wie. Dlatego wczoraj skontaktowaliśmy je z wydawcą i pisarzem.
– Wiem, że Wrocław świetnie skorzystał z okazji spopularyzowania miasta poprzez kryminał. Obserwowałem to z podziwem – mówi Michał Krawczyk, szef biura. – Uważam, że i nam taka forma promocji może przynieść wiele dobrego. Jak najszybciej zapoznam się z kryminałem Marcina Wrońskiego i będziemy myśleć, w jaki sposób go wykorzystać.
Na razie fabuła „Trupa na święto narodowe” musi pozostać tajemnicą. Możemy tylko zdradzić, że podkomisarz Zygmunt „Zyga” Maciejewski i jego ludzie z wydziału śledczego to postacie, które zapadają w pamięć. 9 listopada 1930 r. w kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu służąca odkrywa okaleczone zwłoki redaktora naczelnego „Głosu Lubelskiego”. Komu podpadł dziennikarz znany z ciętego języka? Konkurencyjny „Express” i „Kurier Lubelski” domagają się szybkiego ujęcia zbrodniarza. Ten jednak uderza znowu, a jego kolejne zabójstwa zaczynają sugerować, że sprawa ma drugie dno. Akcja książki zabiera Czytelników m. in. do eleganckich pokoi hotelu „Europa”, meliny ferajny z Kośminka, w zaułki Żmigrodu i podziemia lubelskiego Zamku.
Premiera książki zaplanowana jest na początek listopada.
AUTOR POWIEŚCI PROWADZI NAS PRZEZ ŚRÓDMIEŚCIE, KOŚMINEK I ŻMIGRÓD
Z a miesiąc w księgarniach w całym kraju pojawi się nowy kryminał pt. „Trup na święto narodowe”, autorstwa młodego lubelskiego pisarza Marcina Wrońskiego. W scenerii Lublina lat 30. miłośnicy gatunku otrzymają wszystko, co lubią: zagadkę, zawiły trop, intrygę i zaskakujący finał.
Z takiej formy promocji korzystały już Kraków i Wrocław. Drugie z wymienionych miast zasłynęło dzięki cyklowi o Breslau, w którym Marek Krajowski stworzył postać policjanta Eberharda Mocka.
– Popularność tej serii aż kusiła, żeby z niej skorzystać – mówi Joanna Randa z Biura Promocji Wrocławia. – Współfinansujemy billboardy promujące kolejne tomy cyklu i spotkania autorskie. Mamy mapki miasta z zaznaczonymi miejscami ważnymi dla ich fabuły. Istnieje też trasa turystyczna Eberharda Mocka. Oprowadzają po niej specjalni przewodnicy.
Dziejąca się w Krakowie powieść „Dwanaście” Marcina Świetlickiego to z kolei nieformalny przewodnik po miejscowych modnych knajpach.
Lublin już niebawem będzie mógł dołączyć do tego grona. W wydawnictwie Red Horse na druk czeka „Trup na święto narodowe”, kryminał, którego akcja toczy się w scenerii Lublina z 1930 r.
– By odtworzyć klimat międzywojennego Lublina, przekopałem się przez stare miejskie przewodniki oraz teksty niezapomnianego Marka Wyszkowskiego – tłumaczy Marcin Wroński. – Dużą pomocą były materiały zgromadzone przez Teatr NN. Ciekawych faktów z historii doprawdy u nas nie brakuje. Jeżeli powieść zdobędzie uznanie Czytelników i będę mógł przysłużyć się nią ukochanemu miastu, będzie mi po prostu miło.
Jako pierwsi mogliśmy przeczytać kryminał Wrońskiego. Ustaliliśmy też, że lubelskie Biuro Promocji Miasta nic o nowej książce nie wie. Dlatego wczoraj skontaktowaliśmy je z wydawcą i pisarzem.
– Wiem, że Wrocław świetnie skorzystał z okazji spopularyzowania miasta poprzez kryminał. Obserwowałem to z podziwem – mówi Michał Krawczyk, szef biura. – Uważam, że i nam taka forma promocji może przynieść wiele dobrego. Jak najszybciej zapoznam się z kryminałem Marcina Wrońskiego i będziemy myśleć, w jaki sposób go wykorzystać.
Na razie fabuła „Trupa na święto narodowe” musi pozostać tajemnicą. Możemy tylko zdradzić, że podkomisarz Zygmunt „Zyga” Maciejewski i jego ludzie z wydziału śledczego to postacie, które zapadają w pamięć. 9 listopada 1930 r. w kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu służąca odkrywa okaleczone zwłoki redaktora naczelnego „Głosu Lubelskiego”. Komu podpadł dziennikarz znany z ciętego języka? Konkurencyjny „Express” i „Kurier Lubelski” domagają się szybkiego ujęcia zbrodniarza. Ten jednak uderza znowu, a jego kolejne zabójstwa zaczynają sugerować, że sprawa ma drugie dno. Akcja książki zabiera Czytelników m. in. do eleganckich pokoi hotelu „Europa”, meliny ferajny z Kośminka, w zaułki Żmigrodu i podziemia lubelskiego Zamku.
Premiera książki zaplanowana jest na początek listopada.

Pomoc







