Moja opinia o lubelskiej komunikacji miejskiej
#1
Napisano 06 maj 2011 - 10:33
Pal to licho. Moja żona po urlopie macierzyńskim wraca do pracy. Postanowiłem, że kupię jej bilet 30-dniowy. Dzwonię pod numer podany na stronie, okazuje się oczywiście że "to nie tu". Dzwonie gdzie indziej i dowiaduję się, że - UWAGA!!! - żona musi stawić się osobiście. Toż to jakaś paranoja, przecież do jasnej cholery tu chodzi tylko o BILET autobusowy. Próbuję wyjaśnić sprawę dzwoniąc na inny podany na stronie numer. Oczywiście nikt nie odpowiada. Jak zwykle frontem do klienta.
U nas to tylko kłopot związany z opieką nad 9-miesięcznymi bliźniakami kiedy ich ich matka będzie jeździć osobiście kupować bilet ale w sytuacji osób niepełnosprawnych czy chorych robi się poważny problem.
Jak to ma tak wyglądać to ja to ja taką komunikację publiczną mam w nosie.
- Bo nie mają śmigieł.
#2
Napisano 06 maj 2011 - 13:07
Cytat
w sercu mam tylko Motor,
w żyłach płynie metanol...
#3
Napisano 06 maj 2011 - 13:55
Użytkownik meesha dnia 06 maj 2011 - 13:07 napisał
Chyba przeoczyłeś kilka drobnych faktów. Szacunkowy przyrost liczby samochodów jest znany. Natężenie ruchu, poza sytuacjami ekstremalnymi, jest w większości przypadków przewidywalne i możliwe do oszacowania na podstawie obserwacji dni/miesięcy/lat ubiegłych. Są to dane mocno powtarzalne, a ewentualne zmiany zachodzą stosunkowo wolno i dają czas na korektę. Dodatkowe potwierdzenie danych eksperymentem pozwala na stworzenie rozkładu odpowiadającego aktualnie panującej sytuacji w mieście (nawet takim pozbawionym buspasów).
- Bo nie mają śmigieł.
#4
Napisano 06 maj 2011 - 14:48
- studenci nie mają zajęć,
- część osób wzięła urlop,
- ci, którzy pracowali "urywali" się wcześniej (koło południa) do domu,
Efekt: w godzinach 16-17 puste ulice!!!
Czyli co? Specjalna tabelka z rozkładem na Wielki Piątek czy postoje po 4-5 minut na przystankach, żeby nie wyprzedzić rozkładu który zakłada korki o tej porze?
To nie jest wszystko takie proste...
w sercu mam tylko Motor,
w żyłach płynie metanol...
#5
Napisano 06 maj 2011 - 18:58
Odpuśćmy sobie jednak ten wątek. Nawet jeżeli te nieszczęsne buspasy były by w stanie zwiększyć punktualność autobusów to jednak nie zmienią podejścia do pasażera.
Nigdy jednak nie zrozumiem tego, że aby kupić głupi bilet trzeba stawić się osobiście.
- Bo nie mają śmigieł.
#6
Napisano 07 maj 2011 - 14:39
Raz się można poświęcić, za to później wygoda doładowania karty jest nieporównywalna z tym, co było w erze papierowych biletów okresowych (można doładować 24h na dobę 365 dni w roku płacąc gotówką lub kartą w jednym z biletomatów lub w kilkudziesięciu punktach w mieście w godzinach ich otwarcia). Moim zdaniem plusy przesłaniają minusy w tym wypadku, no ale jak ktoś chce ponarzekać to powód się znajdzie...
w sercu mam tylko Motor,
w żyłach płynie metanol...
#7
Napisano 07 maj 2011 - 19:32
No i oczywiście wolę narzekać i postulować zmiany zamiast zgadzać się z rozwiązaniami będącymi rażącym przerostem formy nad treścią.
- Bo nie mają śmigieł.
#8
Napisano 07 maj 2011 - 21:46
A bilet jest albo imienny (tańszy), albo na okaziciela (droższy). Zdjęcie jest po to, żeby zidentyfikować czy faktycznie dana osoba jest posiadaczem sieciówki, tak trudno zrozumieć?
Nie rozumiem czemu taką "aferę" robisz jakby było o co. Skoro Twoja żona jest w stanie dojeżdżać codziennie do pracy, to jaki problem raz pojechać na Kraśnicką po bilet?


niedasię™
#9
Napisano 08 maj 2011 - 01:09
Cytat
We wszystkich nie, ale w niemal połowie z nich jest to możliwe (w zwykłych "kioskach Ruchu" wisi kartka "Tu możesz złożyć wniosek o wydanie biletu elektronicznego" i to oznacza, że właśnie tam można to załatwić).
Dla mnie koniec tematu, bo z wiecznym malkontentem nie ma o czym dyskutować...
Cytat
To nie przewoźnik (a tych mamy czterech w tej chwili: MPK Lublin, AKL, IREX i Meteor)) wydaje bilety, tylko organizator komunikacji, którym jest Zarząd Transportu Miejskiego, z łaski swej zainteresuj się trochę tematem zanim się wypowiesz :/
w sercu mam tylko Motor,
w żyłach płynie metanol...
#10
Napisano 08 maj 2011 - 07:22
integrator_01 napisał:
A bilet jest albo imienny (tańszy), albo na okaziciela (droższy). Zdjęcie jest po to, żeby zidentyfikować czy faktycznie dana osoba jest posiadaczem sieciówki, tak trudno zrozumieć?
Trudno, ale o tym zaraz. Wg. opisu ze strony złożony elektronicznie wniosek musisz osobiście podpisać w BOK, a następnie po 5 dniach osobiście zgłosić się o odbiór biletu.
integrator_01 napisał:
Bo jej się nie chce, bo to strata czasu, bo to głupota, bo to mnożenie niepotrzebnych formalności, bo to rozdmuchiwanie procedur urzędniczych, no i na końcu, bo to tylko kupno zwykłego biletu.
meesha napisał:
Czy Ty na prawdę tego nie kapujesz? Pozwolisz, że sparafrazuję Twój pierwszy w tym wątku post - serio widzisz korelację pomiędzy dwoma pogrubionymi słowami? Bo ja jakoś nie widzę. Konieczność wypełniania wniosku i osobistego stawiennictwa tylko po to by kupić bilet komunikacji miejskiej uważam za objaw jakiegoś niedowładu intelektualnego. Przeraża mnie także akceptacja takich głupot przez społeczeństwo. No bo to w końcu tylko jeden papierek i jedna "wycieczka" na drugi koniec miasta.Tyle tylko, że przy załatwieniu każdej najdrobniejszej sprawy jest tak samo...
meesha napisał:
Jakoś tą twoją absencję w dyskusji przeboleję...
meesha napisał:
To świetnie że o tym napisałeś bo ma to tak niezwykle istotny wpływ na poruszaną kwestię, że ho ho...
To teraz tak łopatologicznie. Idę do biletomatu, wsadzam weń pieniążek lub kartę płatniczą i jak mam to owy bilet. Robię pstryk i wyjeżdża mi nowy bilet lub stary "doładowany". Nowy bilet staje się ważny dopiero gdy go czytelnie podpiszę. Jeżeli uprzejmy pan kontroler zapragnie zweryfikować czy to aby na pewno ja może poprosić mnie o dowolny dowód tożsamości.
- Bo nie mają śmigieł.
#11
Napisano 09 maj 2011 - 19:12
Z drugiej strony, nie powinniśmy też przesadnie narzekać. Ja teraz rzadko jeżdżę lubelską komunikacją, ale nawet ja (a może zwłaszcza ja) widzę, że sporo się zmieniło. Jeszcze niedawno w ogóle nie było biletów elektronicznych, nie było wspólnych biletów dla wielu przewoźników, ani automatów z biletami. Ba, trochę dawniej, ale też jeszcze nie tak bardzo, lubelska komunikacja to były głównie Jelcze i Ikarusy, a rządził nią pan, który w ogóle uważał bilety sieciowe za pomyłkę. Także zachowajmy miarę.
#12
Napisano 13 maj 2011 - 16:52
#13
Napisano 16 maj 2011 - 06:03
Najprostszy sposob to rezygnacja z MPK.
Dwa razy dziennie pokonuje trase Brama Krakowska - Jana Sawy, i moge tylko sobie chwalic taki wybor. Dobra muzyka w sluchawkach i do pracy przychodze obudzona jak nalezy, a do domu wracam spokojna, bo nic tak stresu nie wyciaga jak ruch.
http://rdzaniespi.blogspot.com

Pomoc










