Od ponad trzech lat regularnie jeżdżę na trasie Lublin-Warszawa i jak słyszę takie newsy, jak ten o Contbusie, to jestem, delikatnie mówiąc, lekko zdegustowany. Przez te trzy lata na drodze do Warszawy nie zmieniło się kompletnie nic. Poza obwodnicą Garwolina 17-tka nadal jest wąska, zatłoczona, pełna niebezpiecznych punktów i z odwiecznymi korkami w Kołbieli. Kolej też nie jest dobrą alternatywą, bo z roku na rok jeździ coraz wolniej, a wagony są coraz bardziej obskurne (chociaż ceny biletów regularnie rosną). Perspektywa zmiany tej sytuacji oddala się coraz bardziej, bo rząd stwierdził, że jeżeli obcinać inwestycje, to przecież najlepiej w tym lubelskim skansenie, gdzie i tak wszyscy głosują na PiS, a białe niedźwiedzie chodzą po ulicach.
Tymczasem nasze władze samorządowe, zamiast starać się poprawić infrastrukturę (przyczyna), wykonują pozorne działania, uderzając w lekko piratujących busiarzy (skutek). Fakt, kierowcy Contbusa notorycznie przekraczają prędkość na trasie do stolicy. Ale robią dokładnie to samo, co wszyscy inni kierowcy (zawodowi i amatorzy), którzy regularnie jeżdżą na tej trasie. Nie sądzę też, by busiarze robili to dla rozrywki - raczej takie są oczekiwania pasażerów, którzy chcą zdążyć do Warszawy do pracy, na studia czy na lotnisko. Do tego dochodzi fakt, że władze województwa są tutaj trochę sędziami we własnej sprawie, bo, jak słusznie wcześniej zauważyliście, istnieje przecież PKS Wschód, czyli tzw. "Polonus Express".
A jak jeździ się Polonusem, opisałem ponad rok temu.
Oczywiście, prawo jest prawem i trzeba go przestrzegać. Ale wcale nie muszę być zadowolony widząc, że władze województwa z zapałem zajmują się skutkami braku dobrej drogi do Warszawy, podczas gdy rząd (z tej samej opcji politycznej) nie robi nic, by zlikwidować przyczyny tej sytuacji. Czyli zbudować porządną drogę i trasę kolejową.